KUBA GREGUŁA: KAROWA TO SZTOS!

Było już o najszybszych, najbardziej doświadczonych, tych z największą liczbą tytułów. Było o kobietach za kierownicą i o mistrzach wirtualnego ścigania. Czas na prawdopodobnie najmłodszego kierowcę w Rajdzie Barbórka, który dopiero w tym roku rozpoczął starty w rajdach. Porozmawialiśmy z Kubą Gregułą o tym, skąd się wziął w motorsporcie i o dziecięcych fantazjach, które zaczynają się spełniać.

Kubo, masz dopiero 18 lat, więc pozwolisz, że będę mówił do Ciebie na Ty. Skąd się chłopaku wziąłeś w rajdach?

Sam nie wiem (uśmiech). Dużo osób pyta mnie o to czemu rajdy i taka nietypowa droga. Jako 4-latek dostałem małego quada, później wsiadłem do gokartów na kilka lat. Jeździłem wieloma samochodami wyścigowymi, ale pierwsze testy rajdówką sprawiły mi bajeczną frajdę. Dały dużo adrenaliny i fanu. Po latach w kartingu, krótkiej przygodzie „na przeczekanie” w wyścigach górskich ośką, postanowiłem spróbować swoich sił w rajdach. Wtedy pojawiła się okazja i dostałem angaż do Subaru Poland Rally Team.

Startowaliście z zespołem w mistrzostwach Litwy, czyli prosto z asfaltów, wrzucono Cię na szutrowe nawierzchnie…

To było konkretne wyzwanie. Cały ten sezon 2019 to rok moich „pierwszych razów” (uśmiech). Nie mogłem startować w rajdach w Polsce, aż do czasu moich 18 urodzin. Wspólnie z SPRT podjęliśmy decyzję o starcie na Litwie i Łotwie, gdzie było to możliwe. Miałem się uczyć, nie było oczekiwań co do wyników. Jednak szybko odnalazłem się w tej „zakurzonej” rzeczywistości i udało się wywalczyć kilka dobrych wyników, kończąc na 3 miejscu w „litewskiej N-ce”. Już od początku sezonu wiedziałem, że rajdy to moje miejsce w motorsporcie.

Prawie cały rok na szutrze, a przed Tobą… asfaltowe wyzwanie

Proporcjonalnie prawie 90% sezonu ścigałem się po szutrze, ale „liznąłem” też trochę asfaltów. Zaliczyłem swój debiut w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski wygrywając klasę właśnie w asfaltowym Rajdzie Śląska, chwilę przed rajdem w ramach „testów” jechałem jako samochód „0” w rundzie mistrzostw świata – Rajdzie Niemiec. A teraz czas na Barbórkę!

 

Patrząc po wynikach tego sezonu, większość prologów czy miejskich odcinków wygrywałeś w klasie, zatem można powiedzieć, że wyścigowe odcinki Barbórki powinny Ci pasować.

W porównaniu do kolegów, którzy zaliczają N-ty start w Barbórce, to nie mam praktycznie żadnego doświadczenia. W zeszłym roku przejechałem trochę imprez typu „SuperOes” samochodem R2, także miałem już okazje zmierzyć się z podobnymi próbami. Faktycznie odcinki miejskie w zasadzie na każdym rajdzie szły nam bardzo dobrze, także myślę, że nie powinno być źle. Lubię jeździć takie próby, choć Barbórka bywa nieprzewidywalna (uśmiech).

Dopiero zacząłeś swoją przygodę z jazdą z pilotem. Czy uważasz, że opis będzie ważny czy to jednak zawody gdzie wystarczy tylko dobrze kojarzyć i pamiętać próby?

Myślę, że opis zawsze jest bardzo ważny. Takie próby na pewno nie jest trudno zapamiętać, ale pamięć potrafi być zawodna, a dobry opis może być potwierdzeniem pamięci kierowcy. No i uwielbiam jeździć z Grzesiem Dachowskim, więc jazda z takim pilotem to nie tylko obowiązek, ale też czysta przyjemność.

Zadebiutujesz w tym roku w Rajdzie Barbórka, ale wiem, że bacznie obserwowałeś ten rajd wcześniej…

Byłem w ubiegłym roku na Karowej i Bemowie. Pamiętam, że było… zimno. Ale Karowa to sztos! Moim marzeniem było wystąpić w tym rajdzie i na Karowej oczywiście. Przyznam się Wam do czegoś – jako 6-letni chłopiec oglądałem Karową w telewizji. Powiedziałem wtedy tacie, że jak będę duży to tam wystartuję! Nie wiem co wtedy pomyślał (uśmiech).